Czy oni naprawdę uważają nas za mniej ludzkich?

Meta-dehumanizacja a rzeczywistość

9/21/2026

W sporze politycznym liczy się nie tylko to, co myślimy o przeciwnikach - równie ważne może być to, co sądzimy, że oni myślą o nas. Liczne badania wskazują, że jednym z powodów uprzedzeń wobec oponentów politycznych jest postrzeganie ich jako wrogich grupie, do której sami należymy. Dowody empiryczne sugerują również, że mamy tendencję do przeceniania stopnia tej niechęci. Może wystarczy więc skorygować błędne percepcje, a polaryzacja polityczna zniknie? Nie tak szybko.

Polaryzacja polityczna ma wiele twarzy, a jedną z tych najbardziej niepokojących jest dehumanizacja oponentów. Gdy zaczynamy postrzegać drugą stronę jako mniej niż w pełni ludzką, rośnie nasz dystans moralny wobec tej grupy, maleje chęć kontaktu z jej członkami, a agresja skierowana w ich stronę staje się łatwiejsza do usprawiedliwienia.

Samą dehumanizację również można podzielić na jej mniej lub bardziej jawne formy. Do tego pierwszego rodzaju należy odmawianie przedstawicielom grupy obcej cech naturalnie (dehumanizacja mechanistyczna) czy specyficznie ludzkich (dehumanizacja animalistyczna ) lub zdolności do odczuwania emocji złożonych, które, rzecz jasna, odczuwać potrafią członkowie grupy własnej (infrahumanizacja). Jawna dehumanizacja obejmuje postrzeganie członków grupy obcej jako mniej cywilizowanych czy rozwiniętych, jak również nieskrywane porównywanie ich do zwierząt. Jednym z narzędzi do pomiaru tego rodzaju dehumanizacji jest obrazkowa skala "The Ascent of Man", przedstawiająca różne etapy ewolucji od małpy do człowieka.

Jednego z kontekstów dla ujawnienia się dehumanizacji grupy obcej dostarczają podziały polityczne. Także w polskim kontekście mogliśmy usłyszeć wypowiedzi prominentnych polityków porównujących oponentów politycznych lub wybrane grupy społeczne do "watahy", "szarańczy", "nowotworu" czy "ideologii". Wypełniony dehumanizacją i nawoływaniem do nienawiści dyskurs polityczny nie pozostaje obojętny dla postaw i zachowań społeczeństwa, o czym przekonujemy się także teraz, słysząc coraz częściej o, niekiedy kuriozalnych, atakach na Ukraińców.

O ile większość osób zainteresowanych zjawiskiem polaryzacji wie, czym jest dehumanizacja, znacznie mniej znanym pojęciem jest meta-dehumanizacja. Termin ten odnosi się do przekonania, że członkowie grupy obcej (np. osoby o innych sympatiach politycznych) postrzegają członków naszej grupy jako nie w pełni ludzkich. Przedrostek "meta" jest tutaj kluczowy - nie pytamy o rzeczywiste przekonania drugiej strony, ale o naszą opinię o tych przekonaniach.

Takie wyobrażenia mogą uruchamiać samonapędzający się mechanizm - jeżeli sądzimy, że druga grupa nami gardzi i odmawia nam człowieczeństwa, łatwiej usprawiedliwiamy własną niechęć oraz dehumanizację jej członków. Oni mogą zareagować podobnie, domykając błędne koło dehumanizacji. W teorii możliwy jest też cykl odwrotny: poczucie, że jesteśmy humanizowani, sprzyja bardziej "ludzkiemu" postrzeganiu drugiej strony, co z kolei zwiększa jej poczucie bycia humanizowaną.

Kluczowe jest to, ze meta-percepcje bywają przesadzone: ludzie przeceniają stopień, w jakim sa negatywnie postrzegani przez politycznych oponentów. Jak pokazują badania Samanthy Moore-Berg i wspołpracowników na próbie amerykańskiej, właśnie ta przesada jest silnym predyktorem wrogości miedzy zwolennikami różnych partii. Korekta błędnych percepcji - uświadomienie zaangażowanym politycznie osobom, że ich grupa nie jest dehumanizowana tak bardzo, jak sądzą, powinna zatem obniżać uprzedzenia wobec przeciwników politycznych.

NIE TYLKO DEHUMANIZACJA

I faktycznie tak jest, na co wskazują również badania realizowane w Polsce. W przeprowadzonym przez nasz zespół eksperymencie osoby badane - wyborców Koalicji Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości - podzieliliśmy losowo na dwie grupy. W grupie kontrolnej badani czytali tekst dotyczący możliwego terminu wyborów prezydenckich (dane zbierano na przełomie lat 2024 i 2025) stylizowany na artykuł z portalu internetowego. W grupie eksperymentalnej osobom badanym przedstawiono natomiast analogiczny artykuł omawiający wyniki fikcyjnego sondażu, pokazującego, że ich oponenci (tj. wyborcy PiS lub KO) postrzegają ich jako równie rozwiniętych i cywilizowanych jak siebie samych. Po tej manipulacji mierzone były postawy wobec przeciwników politycznych, w tym dehumanizacja i meta-dehumanizacja.

Zarówno wśród wyborców KO, jak i PiS, osoby przydzielone do warunku, w którym przedstawiano wyniki sondażu, postrzegały swoich oponentów jako bardziej ludzkich niż osoby przypisane do grupy kontrolnej. Meta-humanizacja zadziałała zatem jako narzędzie redukcji dehumanizacji.

META-HUMANIZACJA JAKO INTERWENCJA

CZY WROGOŚĆ OPONENTÓW JEST ZAWSZE PRZESZACOWYWANA?

W POSZUKIWANIU WYJAŚNIEŃ

Tekst opracowany na podstawie wystąpienia "Meta-humanization and humanization in Poland: implications for political polarization and outgroup attitudes" autorstwa Anny Czerwińskiej, Martyny Pałys, Wojciecha Podsiadłowskiego, Macieja Górskiego i Pauliny Górskiej wygłoszonego na XXI Zjeździe Polskiego Stowarzyszenia Psychologii Społecznej w Warszawie

Eksperyment pokazuje, że poprawa meta-percepcji może zmniejszać dehumanizację oponentów. Nie mówi jednak, czy, zgodnie z wzorcem zaobserwowanym w USA, Polacy faktycznie przeszacowują stopień, w jakim są dehumanizowani przez przeciwników politycznych. Aby odpowiedzieć na to pytanie, porównaliśmy wyniki trzech reprezentatywnych badań sondażowych, które przeprowadziliśmy w latach 2018, 2019 i 2025. Podczas gdy sondaże realizowane w latach 2018 i 2019 miały charakter rozmów twarzą w twarz, badanie z 2025 r. zrealizowano w ten sposób częściowo, dodając do tego odpowiedzi zebrane na panelu internetowym. Za przeprowadzenie badań odpowiadały kolejno pracownie Indicator, Danae i CBOS. We wszystkich sondażach dehumanizację mierzyliśmy narzędziem "The Ascent of Man".

Wyniki ujawniają powtarzalną asymetrię. Zwolennicy opozycji w 2018 i 2019 roku, a następnie KO (pozostałe partie nie zostały uwzględnione w badaniu) w 2025 roku, rzeczywiście przeszacowywali stopień, w jakim byli dehumanizowani przez wyborców PiS. Innymi słowy, sympatycy PiS postrzegali swoich oponentów jako bardziej ludzkich, niż ci ostatni się tego spodziewali. Odwrotny wzorzec wystąpił natomiast w odniesieniu do wyborców partii Jarosława Kaczyńskiego: zwolennicy PiS zakładali, że ich przeciwnicy oceniali ich jako bardziej ludzkich niż miało to miejsce w rzeczywistości. Ich meta-percepcje były zatem nadmiernie optymistyczne, a ich korekta mogłaby prowadzić do wzrostu uprzedzeń wobec wyborców obecnego obozu rządzącego.

Ze względu na powtarzalność zaobserwowany układ wyników trudno jest zbyć stwierdzeniem, że może on stanowić anomalię. Ujawniona asymetria nie jest zależna od układu sił (badania zrealizowano przed i po zmianie władzy w 2023 r.). Z jakiegoś powodu oczekiwania koalicji 15 października były konsekwentnie nadmiernie pesymistyczne, a oczekiwania wyborców PiS nadmiernie optymistyczne. Co ciekawe, podobny wzorzec wystąpił też w nowszych badaniach przeprowadzonych w USA.

Kolejnym wnioskiem wypływającym z powyższych wykresów jest większa tendencja do dehumanizacji oponentów (różowe słupki) wśród sympatyków obozu demokratycznego niż zwolenników PiS. Tu również zmiana władzy nie odwróciła wyników.

Wreszcie, poziom humanizacji przeciwników politycznych wydaje się systematycznie spadać (co oznacza wzrost dehumanizacji). Warto tutaj zaznaczyć, że sposób realizacji sondażu w 2025 r. nie wpływał na odpowiedzi osób badanych. Spadek przypisywanego oponentom człowieczeństwa nie wynikał zatem z większej swobody w dehumanizowaniu oponentów w badaniu online niż w tym prowadzonym twarzą w twarze.

Można się zastanawiać, z czego wynikają nadmiernie pesymistyczne oczekiwania sympatyków partii centrowo-lewicowych i zbyt pozytywne oczekiwania wyborców PiS. Jedną z możliwości jest ogólna tendencja liberałów / lewicowców do przypisywania niższego stopnia człowieczeństwa grupom politycznym, włączając w to grupę własną. Charakterystyczny dla tej grupy wysoki poziom moralizacji sporu politycznego może sprawiać, że jej członkowie oceniają siebie i innych bardziej surowo niż konserwatyści. Inne wyjaśnienie odnosiłoby się do różnych sposobów, na jakie obie grupy odmawiają sobie człowieczeństwa (liberałowie postrzegają konserwatystów jako niecywilizowanych, zaś konserwatyści liberałów jako naiwnych). Innym wytłumaczeniem byłoby odwołanie się do asymetrii w przekazach mediów liberalnych i konserwatywnych. W kontekście polskim media konserwatywne są dość wydaja się wyrażać większą wrogość wobec przeciwników niż treści pokazywane w mediach liberalnych. Być może, zdając sobie sprawę z wymierzonego w siebie negatywnego przekazu ze strony konserwatywnych elit (tj. polityków i dziennikarzy), wyborcy partii lewicowych spodziewają się podobnego traktowania ze strony konserwatywnych wyborców.

Potencjalnych wyjaśnień jest oczywiście więcej i na pewno w niedalekiej przyszłości je przetestujemy. Na dziś możemy natomiast stwierdzić, że nie wszyscy przeceniają stopień, w jakim oponenci polityczni odmawiają im człowieczeństwa a korekta meta-percepcji nie zawsze jest równoznaczna z przekazem "oni postrzegają cię lepiej niż myślisz".